Wine is fine but whiskey is quicker!

Miejscowka

Posted in Photography, do you know what grinds my gears? by Konrad on the February 14th, 2008

Przestrzen, tak naprawde w tym miescie chyba zbytnio jej nie ma, pomimo ze jest calkiem rozlegle. No i ta masa, w tym przypadku ludzka, jest tu doslownie wszedzie. Masa ciagle sie przemieszcza, tunelami pod miastem, mostami, drogami ekspresowymi, chodnikami, itp itd a ja przemieszczam sie razem z nia.

_kjj0049-edit.jpg

Calkiem niedawno uswiadomilem sobie jak bardzo tej przestrzeni tutaj brak, gdzie nie pojdziesz, gdzie nie przystaniesz na moment, to wiesz ze przestrzen ta jest wlasnoscia komercyjna. Tu sklep, tam sklep. Wszystkie drzwi zamkniete. Wszedzie tylko te same tabliczki informujace o tym ze znajdujesz sie na terenie prywatnym. Nawet nie mysl o tym by rozstawiac tu statyw bo zaraz sie ktos do ciebie przyklei i bedziesz mial teleturniej z tematu kto lepiej orientuje sie w prawie. Na terenie publicznym tez sie rozstawic nie mozesz w swietle prawa, no chyba ze masz zgode wladz miejskich na to by pstryknac w tym miejscu zdjecie ze statywu. Pomyslec ze w wakacje 2006 planowalem z Przemkiem sesje na gornym parkingu Dworca Centralnego w Krakowie. Niestety musialem sie zwinac z Krakowa ale Przemek zdjecia te na parkingu tym zrobil i byl spokoj.

_kjj0043-edit.jpg

Chyba juz jasne jest ze mowie tu o przestrzeni dla fotografa a mowie dlatego poniewaz ostatnio sobie wspominalem sesje z moja ekipa i nie tylko no i pewne roznice staly sie jasne. W NYC nie ma ogrodkow!! calej innej masy rzeczy oczywistych tez nie ma, znaczy sa, ale niedostepne! przeciez tyle zdjec mozna w ogrodku fajnych zrobic ze sie w glowie nie miesci. Ale co tam po ogrodku, mozesz wyjsc na ulice i pofocic gdzies z boku, w Szczecinie zaden problem. Mozesz tez wsiasc w auto i pojechac gdzies za miasto w wolny otwarty teren, w Szczecinie zaden problem. Wezmy na to wyprawe do Miedzyzdroji, pochmurno bylo, poza sezonem to i malo ludzi, ale zupelnie nikt sie nami nie interesowal. Na tyle sie nikt nie interesowal ze wlazlem z modelka na dach smazalni ryb i pstryknalem pare zdjec. Nowy York? nie do pomyslenia. W Miedzyzdrojach nawet przekroczylem punkt graniczny i pofocilem w miejscu gdzie dokuja promy do Szwecji. Nowy York? no chyba ze chcesz byc wziety za terroryste. Rozstawic sie na plazy z laptopem i torbami fotograficznymi i zrobic sobie studio z 200metrow plazy? gdzie? na coney island moze? smiech, chyba z obstawa policji. W Miedzyzdrojach no problem. Stare zajezdnie tramwajowe? enybady? Szczecin no problem. Dyrekcja ze nie ma problemu, pan Stasiu otworzy brame, focenie caly dzien. Nowy York? ekhm. Jeszcze sobie przypominam jak z ekipa telewizyjna wlezlismy do wolnostojacej na odrze barki towarowej gdzie zrobilismy sesje i nakrecilismy maly spot do telewizji. UAU, jak sobie teraz otym pomysle. Teraz przynajmniej juz wiem dokladnie czemu w Nowym Yorku kazdy foci w studio. Bo przeciez ile mozna sie przemieszczac z tlumem? Nawet niektore zdjecia miedzywierszami(tonami?) to potwierdzaja, Demarchelier z Gemma Ward? Ward maszeruje po Chinatown. Lindbergh w serii Tuxedo, dziewczyny maszeruja srodkowym Manhattanem. Owszem, mozna sobie chlupnac 2 redbulle i maszerowac przez pol miasta fotografujac z 3.5kg sprzetu na szyji, ale nic nie zastapi starej, poczciwej, miejscowki. Tak tak wiem, kiepskiej baletnicy to i rabek od stroju… mimo wszystko stara poczciwa miejscowke, cenic trzeba. Swoja droga, sprowadza mnie to do tematu globalizacji i wielkich korporacji, ale rozpoczynac tego nie bede. :D

_tjj0338-edit.jpg
_kjj0392-edit.jpg

Na czerwiec planujemy wyprawe do San Diego wiec odrazu wymyslilismy ze odwiedzimy tam jakas pustynie. Jak mi podjedzie jakis wscibski szeryf swoim kadilakiem i sie spyta czemu fotografuje na pustyni to nie recze za siebie. A wszystko to w kraju gdzie wolnosc jest mysla przewodnia.

Zdjecia randomowe calkowicie, ciagle albo leje z cebra albo szroni tak ze w kosciach strzela. W sobote ma byc slonce!