Razed in Black
Z 6 lat bedzie jak naciskam guzik w aparacie a pomyslec ze wciaz ciesze sie jak 5 latek z prezentow pod choinke gdy foce. Poprostu no MOC, zreszta sami wiecie.

Przyznam ze moje 3cie pierwsze nowojorskie pol roku dalo mi sie we znaki, zbilo mnie z tropu. To chyba u mnie norma, pol roku pelne zdjec, pol roku suche jak pustynia w Nevadzie. Tymczasem zimna zima, niekonczaca sie wrecz, wielkie miasto, duzo ludzi i szkola 5 dni w tygodniu wystarczajaco sciagajaca mlodziez do poziomu mrowek. Przez pewien czas nawet nie mialem ochoty brac aparatu do reki. Ba, przez pewien czas bylem pewien ze zaczynam przezywac jakas swoista paranoje.

Its all in the head jak to mowia, mowie. Wsumie nie poszlo nic na marne, byl czas by sie przyjrzec dokladnie pewnym sprawom, byl czas by sie rozejrzec po okolicy. Takie przerazajace ale produktywne pol roku. Dobra koniec pierdolenia, nadeszla sobota, bylo burzujsko, dwie fury na planie, dwie panny, swietny collab z AM, zreszta pewnie nie ostatni, bakstejdz focony elkami, cala ekipa zadowolona, nikt nie zginal, panny zameczone lekko, a chinszczyzna byla dobra. MOC. Na updejt tym razem nie bede sie przygotowywal pol roku, bylo minelo.


Za foty bakstejdzowe respekt w strone Tomka Widlaka. Yo
^^

