Fajne Booki
Czasem myslac out of the box rozgladam sie po portfoliach calkowicie nie z mojej beczki. Nie sama moda sie zyje wkoncu. Dzial linkowy na blogu calkiem zaniedbalem i z rok go nie aktualizowalem chyba wiec czas wrocic do tradycji przeszukiwania sieci za fajnymi fotami.
Christa Renee powinna zawstydzic kazdego kto kiedykolwiek odwazyl sie zapytac “jak robic dobre zdjecia” bowiem prostota i cieplo jakie bije z jej zdjec jest dosc rozbrajajace. W czerwcu bylem w San Diego i tam naprawde jest taka zajebista pogoda. Cholerna zima nadchodzi.
Kiedys bylem dosc duzym fanem Eric’a Ogden’a. Wsumie w temacie portretow ludzi znanych i lubianych (nie zawsze) dalej calkiem lubie jego zdjecia jednak jego portfolio od dawna nie bylo odswiezane a i zaczalem zauwazac bijaca cyfrowosc ktorej wczesniej jakos nie zauwazalem. Moze to kwestia ekranow LCD. Anyway, Joao Canziani calkiem wymiata a podobienstwo do Eric’a pewnie calkowicie przypadkowe i chwilowe.
Kolorystyka Renee mi sie z czyms kojarzyla ale nie moglem sobie przypomniec z czym. Kiedys dawno temu trafilem na book pewnej pani. Dagmara z Artists and Creatives. Wyszlo ze jednak jest troche mody.
No Ticky, No Washy!
Stwierdzilem ze sie dzis bardziej w temacie szkoly wypowiem bowiem dostaje calkiem pokazna ilosc wiadomosci od “was” z pytaniami na temat kierunkow fotograficznych w NY, to jak sie maja do krajowych no i oczywiscie pytan co ja o tym mysle. Z racji tego ze wcale nie jest to dla mnie temat jakis szalenie ekscytujacy stwierdzilem ze napisze tutaj co o tym sadze i wiecej nie bede musial.

Limited Space - UPDATE
Wraz z ukladaniem w glowie nowego portfolia do sieci rozgladam sie tez coraz powazniej za bookiem namacalnym ktory nie bedzie poprostu zwyklym folderem do trzymania zdjec. Rozmawialem juz o tym z paroma osobami, w tym z wykladowcami na uczelni (:D) i generalnie chyba sie zdecydowalem w co zainwestowac by odpowiadalo to mojemu widzimisie. Na uczelni pchali mnie w strone tradycyjnych, skorzanych book’ow ktore niedosc ze kosztuja przeszlo z 300+ dolcow to na dodatek jak znam zycie polowa miasta ma takie same i niczym sie nie wyrozniaja. Glupia sprawa tak zaginac w stosie tak samo wygladajacych teczek. Ostatnio buszujac po sieci natrafilem na oferte Pina Zangaro i chyba chyba, chyba! Na chwile obecna zatrzymalem sie przy dwoch. Najlepsze jest jednak to ze oprocz tego ze ksiazki te niezle wygladaja i sa na czasie to na dodatek sa 6 razy tansze od tego co mi polecano. Jak dotad swiecilem usmiechem i niebieskimi galami ale to chyba na dluzsza mete mnie nigdzie nie zaprowadzi. What da ya think?

A w ogole to tak dziwnie dla mnie brzmi sie tu chwalic tak perfidnie no ale od dzisiaj (20sty) do 15grudnia na Litwie, w Wilnie dokladnie rozpoczela sie (big name) 2ga Miedzynarodowa Wystawa Fotografii Mody i mam okazje byc jednym z autorow ktorzy zaprezentuje tam swoje zdjecie. Organizatorem tej calej zabawy jest Litewski magazyn modowy IEVA a z informacji ktore mam wynika ze grupa ta wyloniona zostala z ponad 100 zgloszen i obecnie prezentuje dokonania 27fotografow z 10 krajow (Litwa, Polska, Japonia, USA, Wielka Brytania, Szwecja, Bialorus, Lotwa, Wegry i Francja). Niestety nic mi nie wiadomo o tym co kto pokazal ale wkrotce mam ponoc otrzymac jakies zdjecia z otwarcia wiec nie omieszkam wkleic. Zdjecie ktore wisi na wystawie w rozmiarze 1×1,15m to portret z serii Crash (to z prawej). Nic wielkiego wsumie sie domyslam ale z braku laku nic innego narazie na swieta nie mam. Po zakonczeniu ekspozycji w Wilnie wystawa ruszy do innych miast na Litwie. Na dzisiaj less is more.

Ostatnio troche sie nakrecilem by sprawic sobie psa. Niestety wladny budynku w ktorym mieszkam nie wyrazil zgody na zadne zwierzeta. Jak to kumpel powiedzial, konstytucja pozwala ci miec karabin maszynowy ale zeby psa miec to juz problem. Teraz mysle nad kotem.
P.s- Dostalem zdjecia z eventu. Znalazlem sie az na jednym.

Color is OK!
Tak siedze, obrabiam, przegladam klatki co by wrzucic na strone i nagle mnie wzielo na kolor. Jazda. A zdjecia juz byly w BW kiedys.

Yes We Are
Wkoncu sie udalo. Odwiedzilem Guggenheima a wiedziec trzeba ze planowalem go odwiedzic juz od wielu lat, ale nigdy nie bylo mi po drodze. Raz byl to caly ocean a raz 30 ulic w gore Manhattanu. Porobilem tej Wright’owej konstrukcji kiedys troche zdjec ale nic wiecej. A to wszystko dlatego ze tak naprawde Upper East Side po drodze jest chyba tylko jego mieszkancom. No ale w poniedzialek jednak sie udalo i zamiast siedziec na turbo nudnych grupowych krytykach wybralismy sie ekipa do MoMy i do Gugga. Gugga co prawda odwiedzilismy na koniec ale tu napisze o nim w pierwszej kolejnosci.

Gugg byl ciekawszy bo wsumie nikt nie wierzyl ze sie tam wybierzemy (wkoncu to 30 ulic w gore!). Ale z uwagi ze niedawno (wrzesien) skonczyli renowacje budynku na przyszloroczne obchody 50lecia i jako ze bylismy grupa 12 osob i z tego tytulu mielismy znizke (zaczynajaca sie juz od 10 osob) to nawet niewiedzac co grzeje sciany w muzeum stwierdzilismy ze sie jednak pofatygujemy. Zreszta pofotografowac Gugga to zawsze przyjemnosc, pomimo ze i tak zdjecia skoncza w szufladzie. Na sam widok odrazu mi sie odyseja kosmiczna Kubricka przypomina.





