Wine is fine but whiskey is quicker!

Say hwat?

Posted in Featured, Photography by Konrad on the July 1st, 2008

Kurcze ponoc nie powinno sie zaczynac od kurde i kurcze ale no kurde inaczej dzisiaj nie moge. Jakos dziwym trafem odkad sie semestr skonczyl to nagle nie mam czasu by ogarnac wszystkich aktualnych sprawy. Planowany update strony ktory mial sie odbyc przed wyjazdem sie troche jednak nie odbyl bo raz ze sie zasilacz schrzanil i nie mam dostepu do jednego dysku a dwa ze nie zdarzylem a trzy to chyba juz o tym pisalem w poprzednim poscie no ale przejdzmy do spraw przeszlo-terazniejszych czyli wyjazdu do San Diego i skromnego update’u strony. Wiecej po wakacjach.

Przed wyjazdem wyobrazalem to sobie troche bardziej jak rodem z Training Day’a z Denzelem czyli ze wszedzie gdzie nie spojrzysz sa niskie zabudowania, przedmiescia, gangi i nisko zawieszone kadilaki ze Still Dre grajacym w tle. Nic bardziej mylnego bo San Diego to chyba najbardziej pokojowe i spokojne miasto jakie dane mi bylo odwiedziec. Spokojne nie w sensie ze nudne tylko takie kompletnie wyluzowane, zero stresu. O dziewczynach pol nago tanczacych na barze nie bede wspominal bo wsumie po co;p. Na dodatek idealna pogoda w granicach 20-26 stopni z ladnym sloncem, zero duchoty typu NYC, bedac w SD wlasciwie przypomnialem sobie co to znaczy schowac sie w cieniu, cos co w Nowym Yorku w zupelnie nie ma miejsca. Kto byl ten wie. Co tam jeszcze na liscie, aha, wieczorne imprezowanie i brak porannego kaca, to tez sam nie wiem czy od pogody czy od czego zalezalo, w kazdym badz razie nie wazne czy zaczynasz z zimnym piwkiem o 10 rano przed sniadaniem, bo i tak sie bedziesz swietnie czuc czego swietnym przykladem jest moj brat ktory wymyslil nowa rewolucyjna metode regeneracji po porannym bieganiu, czyli kufel zimnego piwa z lodem, polecamy, rewelacja i jak apetyt nakreca.



W planach kalifornijskich byla tez wyprawa na pustynie i mala sesja, niestety ta pozycja z listy nie zostala zrealizowana poniewaz ktos strzelil o jedna butelke wina za duzo, ale wsumie to nic sie nie stalo, jakos mnie to szczegolnie nie boli, tak bardzo sie tam wyluzowalem. Na dodatek przez pierwsze pare dni jedyna osoba ktora z aparatem biegala to byl moj brat a nie ja. Widok przyznam dosc odwrotny od tego zazwyczaj, ale jakos tak na mnie klimat miasta wplynal ze nie mialem ochoty zajmowac sie zdjeciami, kadry oczywiscie widzi sie wszedzie, ale tym razem swobodnie machnalem na to reka. Dziwnie to brzmi troche bo tak wlasciwie przywiezlismy z bratem ponad 80 giga zdjec z roznorakich grillow, imprez i tym podobnych. Ze 3 tysiace zdjec Smudge’a (pies:D) no i do tego same zdjecia slubne plus sesja zareczynowa ( bo jednym z celow tej wycieczki bylo porobic troche zdjec wlasnie takich a nie innych) . Sam nie wiem kiedy sie do tego zabierzemy. Pomijam juz fakt ze ogolnie lazac po SD to kadrami sie nie popisalem, jakos bardziej myslalem o smacznych Taco’s itp itd niz o foceniu strita. Nawet przyznam nie chcialo mi sie ich obrabiac wiec…..

Jednoglosnie wszyscy (czyli ja moj brat i jego malzonka) stwierdzilismy ze bardzo fajnie by bylo zamieszkac w tych rejonach. Naprawde fajnie sie tu zyje ale wszedzie lepiej gdzie nas nie ma. Pomimo mojego pecha w ostatni dzien pobytu, czyli zatopienia telefonu w wodzie, oblania bialej koszuli czerwonym sokiem i ostrej gleby po ktorej wyrznalem plecami i aparatem na ziemie to wsumie wyprawe zaliczam do tych super udanych. Po powrocie natomiast zorientowalem sie co jest najbardziej stresujace i meczace w zyciu w nyc, jedna sprawa to masakryczny halas z kazdego kierunku a dwa to super meczace i nuzace podrozowanie metrem.

Zaraz po przyjezdzie nie zdarzylem sie dobrze rozpakowac a juz na drugi dzien gnalem spowrotem na lotnisko by odebrac kumpla z lotniska co to chcial od dawna nyc odwiedzic. Tak bardzo chcial odwiedzic ze na drugi dzien zdarzyl sie zgubic na Brooklynie i z 15 minutowego “spaceru po okolicy” zrobilo sie 2 i pol godzinne szukanie drogi powrotnej do domu. Tak wiec tak to wyglada, nie mam zbytnio czasu usiasc do zdjec, nie mam zbytnio miejsca na dysku by zrobic jakies nowe i je zgrac. Mam za to na liscie 15 fantastycznych panien do przefocenia!! Cholernie brakuje mi tu jakiejs czarodziejki z dostepem do wielkiej szafy ciuchow, oj cholernie.

A i geek prime time news, Blizzard oglosil dzis, zapowiedzial ze trwaja prace nad Diablo III!!!!!! Wkoncu legenda stala sie faktem. Normalnie o ile obecnie juz prawie w nic nie grywam, tak Diablo bylo jedynym tytulem w ktory pocinalem miesiacami jak nie latami swego czasu. Historia lubi sie powtarzac ale jak znam zycie poczekamy do swiat 09. Moze to i dobrze. Aha no i Top Gear seria 11 is on the air!!!

A dzis w wideotece portishead i troche zdrowego smiechu

I na koniec

16 Responses to 'Say hwat?'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Say hwat?'.

  1. raNo Gravatar said, on July 1st, 2008 at 12:10 pm

    zdjęcia z plaży zabijają :O

  2. mateusz machetaNo Gravatar said, on July 1st, 2008 at 12:46 pm

    pies wypas :D

    zauwazylem, ze niektore zdjecia kompresja Ci zjada, tak to przynajmniej wyglada

  3. KonradNo Gravatar said, on July 1st, 2008 at 6:02 pm

    kompresuje bo za duzo megabajtow sie tu robi w tych fotach

  4. KonradCNo Gravatar said, on July 1st, 2008 at 8:09 pm

    cze

    Ty, gadałem ostatnio ze znajomym co maratony biega i On mówi, że taki bronx po biegu to wręcz zalecany, pono i na golden ligue tak robią, także Twój brat jak zawodowiec ;P

    pies obłędny :D

    pozdro

  5. kolekNo Gravatar said, on July 1st, 2008 at 10:00 pm

    ała ała swietne to wszystko, Twoj blog to miejsce gdzie ciagle Ci zazdroszcze, a to fot a to miejsca ;) Trzymaj sie! :)

  6. mgdaNo Gravatar said, on July 2nd, 2008 at 10:19 am

    pocztówki z sd. mega, sądzę, że wcale nie potrzebują obróbki. pies też nie gorszy. a nowy update…super. modelka z “one” wygląda prawie jak boska kate moss, a kiedy wiatr rozwiewa jej włosy, lub gdy Ty bierzesz ją podwójną ekspozycją… aaa! robi się niebezpiecznie. z “crash” natomiast najbardziej grzeje pierwsza od lewej kolumna.
    pikne foty. :)

  7. aifeNo Gravatar said, on July 2nd, 2008 at 1:53 pm

    Seria One jest… mmm….
    Jedno foto fajkowe z zacienioną twarzą z Lights zatrzymało mi krążenie.

    A pies jest psychodeliczny ;p

  8. terriblelieNo Gravatar said, on July 2nd, 2008 at 9:21 pm

    men… jest bosko…
    i update i foty tu
    morda mi sie usmiechnela, a ostatnio to nie jest jakies czeste zjawisko
    ps. prosze mi podeslac tego piesa… adoptuje go

  9. miarkaNo Gravatar said, on July 3rd, 2008 at 2:08 pm

    pies jest dobry :D

  10. marekogienNo Gravatar said, on July 3rd, 2008 at 10:17 pm

    podoba mi się zdjęcia dziadka na plaży. generalnie wszystko bardzo spoko.
    pzdr
    mm

  11. Kamil SienickiNo Gravatar said, on July 3rd, 2008 at 10:19 pm

    update mega dobry :)

  12. KamilNo Gravatar said, on July 3rd, 2008 at 11:03 pm

    Huu, pies czaderski, obłędne oko :D
    Zazdroszczę tego San Diego ;)
    Idę oglądać apdejt strony.

  13. musekNo Gravatar said, on July 5th, 2008 at 6:52 pm

    fajne kolorki na fotach z nad morza. zazdrosze modelek:)

  14. ЯEEWNo Gravatar said, on July 11th, 2008 at 3:37 pm

    Update, w końcu!

    San Diego świetnie się prezenntuje, bardzo zachęcająco. Szkoda, że nie ma nic z pustyni ;-)

  15. ЯEEWNo Gravatar said, on July 11th, 2008 at 3:37 pm

    PS. Dobry wybór do wideoteki! ;-)

  16. negatywNo Gravatar said, on July 12th, 2008 at 3:23 pm

    Fota z psem poraża i przeraża …

Leave a Reply