Nocturne in C Minor
Zasypiac o wczesnej porze, coz za strata nocy.
Epic / update
No wiec przed wczoraj, jako ze mialem dzien wolny i jako ze obudzilem sie z zamiarem ze spedze go inaczej niz zwykle to zapakowalem plecak i wyruszylem w miasto, na uczelnie dokladnie mowiac. Sam nie wiem co mnie podkusilo zeby akurat dzien wolny spedzac w miejscu ktore z radoscia dzien wczesniej opuszczalem no ale zostalo te 2 tygodnie nie cale itepeitede i generalnie duzo do zrobienia jeszcze to pojechalem sie spotkac w gronie swojej grupy z anglika, stwierdzilem ze why not.
No Pork
Ostatnio tak pobuszowalem po sieci i sie zdolowalem. Chociaz wsumie zdolowac to zle brzmi, raczej zdumiony bylem jak wiele jest na tym globie, hmm, zajebistych zdjec i zajebistych fotografow. Era lustrzanek cyfrowych i jakosc jaka te zabawki dostarczaja, plus tona nowych pomyslowych stylistow i sto razy wiecej modelek na jednego fotografia sprawia ze wykluwa sie kosmiczna ilosc masakrycznie dobrego materialu.
Rykoszet
Oh man, sie zbieralem by tu cos napisac chyba z tydzien az wkoncu sila wyzsza mnie usadzila i siedze zasmarkany po same uszy. Dobrze ze to na weekend mnie tak wzielo a nie w srodku tygodnia, wtedy by byla istna katastrofa. Nie lubie chorowac, bo najwet najmniejsze przeziebienie przekreca mnie na tyle ze nie jestem w stanie sie za nic zabrac. Tydzien temu w niedziele fajne zdjecia, rano w Central Parku, wieczorem na miescie. Tidzej nam towarzyszyl bo akurat nie mial nic do roboty i popstrykal tez troche bakstejdzu. Moj blog sie przekwalifikowywac zaczyna w blog na ktorym pokazywane sa zdjecia wszystkich tylko nie moje hehe. Mysle tez o kolejnym powrocie na angielskojezyczna strone mocy, albo moze nawet o drugim, osobnym blogu ktory bede prowadzil w jezyku rozumianym globalnie. Trzeba by nad tym pomyslec.

Zalega mi na dysku tona nieobrobionego streetu, wlasciwie to juz zapomnialem co sfocilem a czego nie, wiec jak zanurkuje czasem do lightroom’a to az sam jestem zdziwiony obecnoscia niektorych zdjec. Zostaly mi jakies 3 tygodnie do konca semestru wiec mam maly sajgon, w glowie same daty ostateczne dla projektow do oddania, w miedzyczasie jakies zdjecia a w Czerwcu lot do San Diego. Moze uda sie tam jakies zdjecia porobic w pustynnych klimatach. Musze sie przygotowaniem jakimkolwiek zajac juz teraz bo jak juz pojade to bedzie za pozno. Fajnie, troche slonca sie zlapie.
Lights
W poprzednim poscie sie troche wypaplalem o zdjeciach na Times Square, a jako ze nie mam w zwyczaju pokazywac nowego materialu modowo/portretowego ktory jest na etapie tworzenia (no bo wsumie dopoki nie stworzy on wiekszej calosci, z innymi sesjami, to tak bez sensu dla mnie) to dzieki uprzejmosci Tomka, dzis na blogu goscic beda jego zdjecia zamiast moich, ale wykonane podczas mojej sesji. Z tego miejsca chcialbym wsumie Tomkowi mocno podziekowac, bo zdjecia sa zajebiste a i bez Tomkowej asysty, niektore manewry pewnie nie mialy by miejsca.
Mosa
Wsumie miala byc dluzsza notka ale po pierwsze w tym momencie nie mam czasu obrobic zdjec ani usiasc na dluzej cos napisac, po drugie jeszcze raz to co w punkcie pierwszym a po trzecie to wlasnie dostalem mejla od mooncruise ze ukazal sie nowy numer wiec wsumie kazdego serdecznie zapraszam. Material wybralem taki jaki wybralem, wstepniaka prosze nawet nie czytac bo jak zawsze jakies bzdury popisalem straszne, a nad nowym materialem obecnie ambitnie i w pocie czola pracuje. Wkrotce moze nawet zarzuce jakims bakstejdzem bo ostatnio zaszalalem ostro w samym srodku Times Square.





