Wacky Molestation
Wklepujac wczorajszy post o umierajacym monitorze (ktory chyba ma aspiracje do bycia stroboskopem) przy okazji wklepalem wideo Cubitta ktore to z kolei przypomnialo mi o soundtraku z Solaris. Lubie zapodac sobie taka muzyczna trepanacje od czasu do czasu. Trafiam losowo na jakis kawalek po czym nie moge sie uwolnic od danej plyty przez godziny lub dni. Kto sluchal lub ogladal film, dokladnie wie o czym mowie. Takie dzwiekowe dostrojenie sprawia ze wszystkie mysli ci sie organizuja w jakas sensowniejsza calosc, wszystko staje sie klarowne, dobrze nasycone, bogate w obrazy. To sie chyba wena w towarzystwie nazywa, wpadasz w pewien tok myslowy i albo na cos trafisz, albo ci minie po dniu i bedziesz miec zonka. To sie akurat przydalo, bo przy okazji swiat ktore znienacka sie pojawily i pokrzyzowaly mi plany na sesje ( czesc, sluchaj sesja na niedziele na 12sta, focimy w centrum, myslalem o lekkim mejkapie, hmm jak to niedziela, czlowieku ale swieta sa:D, o, ale jak to, jakie swieta.. ) taka pozytywna rozkmina sie przydaje. Niby nic szczegolnego sie nie robi w taki dzien ale napewno mozna go zaliczyc do grona tych produktywnych, w sensie abstrakcyjnym.

W pewnym momencie tez, zaczalem zastanawiac sie nad pewnym pytaniem ktore mi zadal kiedys moj znajomy. Rozmawialismy o tym jak to amatorzy gadaja o sprzecie, profesjonalisci o pieniadzach a mistrzowie o swietle i tak sie mnie ten moj znajomy spytal, o to cale swiatlo, ze trudno je “zobaczyc”. Przypomniala mi sie ta scena przy okazji czegos pokrewnego, w twierdzeniu na temat tego co ja sam fotografuje uslyszalem ze cienie no i tak sie zastanowilem, dlaczego ludzie widza cienie ale nie widzia swiatla? Jakas zagadka ying yang chyba, nie opodal spada jablko od jabloni. W miedzyczasie jak sie nad tym zastanawialem, odmrazalem sobie kurczaka w mikrofali i tu pojawilo sie nastepne pytanie, czemu mikrofala na defroscie upiekla mi kurczaka?


Jutro ma ponoc padac, dzis bylo super zimno, slonecznie ale super zimno wiec nie ruszalem sie z domu, a jutro pobudka, sniadanie, kubek kawy i w droge. Fajnie to brzmi o 23:22, zobaczymy co bede mowil jak wstane o 9wiatej… dobra klamie, 10siatej.

Dzis skromnie, najlepsza w historii scena ackji.
Jak juz jestesmy przy De Niro to jeszcze to
No i taka mala rolka, chyba studencka.
by Jimi Patterson
Drugi blok tekstu skonczylem czytac z opuszczona szczeka :D
:rotfl: :D
hehe, myślałem, że tylko moja Była umie zepsuć mięso w mikrofali
:)
Konrad, wiesz co ? my musimy zaczac mniej gadac o tym sprzecie :D
Rozkmina kurczakowa wyjątkowo zapadła mi w pamięć, choć nie powiem - wątek cieniowo-świetlny również ciekawy ;-)
“W miedzyczasie jak sie nad tym zastanawialem, odmrazalem sobie kurczaka w mikrofali i tu pojawilo sie nastepne pytanie, czemu mikrofala na defroscie upiekla mi kurczaka?”
taaaa :D