Wine is fine but whiskey is quicker!

Houses on Fire

Posted in Photography by Konrad on the February 28th, 2008

“When deep space exploration ramps up, it will be corporations that name everything. The IBM Stellar Sphere. The Philip Morris Galaxy. Planet Starbucks.”

newyork1.jpg
(more…)

Grow

Posted in Motion, Music, Photography by Konrad on the February 26th, 2008

Za duzo by pisac wsumie.
ccn1.jpg
ccn2.jpg
ccn3.jpg
ccn4.jpg





Takie o…

Posted in Photography by Konrad on the February 16th, 2008

Straszliwie zaplanowanym, wypracowanym decydujacym momencie i jemu podobnych. W ostatnim poscie na to marudzilem to teraz musze poslodzic bo nie sama moda/portretem czlowiek zyje ( a ja to juz zupelnie:D ). Nowy York jak juz mowilem, sklada sie z braku przestrzeni miedzy innymi bo jedyna przestrzen jaka jest, jest zajeta przez tabuny ludzi maszerujacych w gore lub w dol. A to jak wiadomo, swietna pozywka dla streetowcow. Dodaj do tego bezchmurne niebo z oblewajacym promieniami sloncem i masz kalejdoskop cieni, odblaskow i flar. Takie male hopla. Z jednej strony jest to niewyczerpana studnia stritu, z drugiej moj bol glowy i walka ze starymi przyzwyczajeniami. Bo wsumie pomimo ze uwielbiam te ulice i ten tlum i te cienie to jednak cholera no wiecie, pisalem o tym ostatnio.

columbus1.jpg

No ale do sedna, jak sa odpowiednie warunki to zapominam o tym ze o miejscowke trudno i wtapiam sie w tlum, krazac w okolo danego miejsca czychajac na odpowiedni moment. Caly oslawiony decydujacy moment na dzwiek ktorego niektorzy koledzy i kolezanki z mojego wydzialu robia uooooou to zwykla, wypracowana, wyuczona technika przewidywania zdarzen. W przypadku streetu i snapow, wole po miescie krazyc samemu bo nie ma tu czasu na zadne pogawedki i 5 minutowe kontemplacje na temat kadru czy sprzetu. Czesto strzela sie z biodra patrzac w zupelnie druga strone dla niepoznaki. Czesto chodzi sie szybciej niz wszyscy inni ludzie na ulicy. Prywatnie uwazam ze to sprawia ze cie mniej widac na ulicy. Jak jest, trudno powiedziec ale narazie nikt sie nie przyczepil. Wchodzisz w tlum, widzisz ze cos sie dzieje lub przeczuwasz ze zaraz ktos sie przesunie odpowiednio i masz klatke, robisz zdjecie i juz jestes na drugiej stronie ulicy. Towarzyszy ci przy tym pewna doza adrenaliny, bo jezeli akurat jest jesienno zimowa pogoda to wszystkie cienie robia sie dlugasne, slonce blyska odbijajac sie od przejezdzajacych aut a Ty jak ten wariat krazysz kolo danego bloku 10 razy w te i we wte sledzac doslownie ludzi, planujac ujecie, dajac sie oslepic samemu “swiatlu”

columbus2.jpg

Wsumie, o ile przy pisaniu ostatniego posta stwierdzilem ze musze opracowac obejscie problemu miejscowki, to o tyle jak teraz to pisze to zdjecia z tego postu pokazaly mi ze wciaz ganiam za forma, swiatlem a mniej za samymi ludzmi. Moze to kwestia ogniskowych, moze to kwestia tchorzostwa, trudno powiedziec bo w momencie kiedy w glowie rodzi ci sie mysl “strzelac kuzwa nie strzelac teraz nie chwila ok teraz, kuzwa zle” to juz wiesz ze jest za pozno na zdjecie. Pomijam juz ciekawy fakt ze praktycznie zawsze, ale to zawsze, ktos ci sie spojrzy w obiektyw, gdzies tam w rogu kadru, gdzies ktos z boku przy scianie, z okolicznej kawiarni. Na tej wyprawie trafilem akurat na innego streetowca, canonowca cholera, z obeklejona 5iatka aka “mam wodoglowie”. Takie odkrycia rodza mysl, czy ja tez gdzies na jakims cudzym zdjeciu gram w tle role statysty? zawsze sie zastanawialem co bym zrobil gdybym natrafil na taka sytuacje, doszedlem do wniosku ze pewnie cos przerazliwie glupiego.

columbus3.jpg

Anyway, pora na dawke inspirujacych materialow audiowideo. Na poczatek Yurmana zapis wideo ktory…. kurcze, czasem jak sie foci to sie ma takie wrazenie jakby wszystko co widzisz w wizjerze zwalnialo, co klatka to wolniej, az wkoncu naciskasz migawke. Yurman wlasnie zrobil takie cos, tylko zamiast zdjec to wideo zrobil.

No i na koniec to, sorry nie moglem sobie podarowac. Nikona all the way baby!

Miejscowka

Posted in Photography, do you know what grinds my gears? by Konrad on the February 14th, 2008

Przestrzen, tak naprawde w tym miescie chyba zbytnio jej nie ma, pomimo ze jest calkiem rozlegle. No i ta masa, w tym przypadku ludzka, jest tu doslownie wszedzie. Masa ciagle sie przemieszcza, tunelami pod miastem, mostami, drogami ekspresowymi, chodnikami, itp itd a ja przemieszczam sie razem z nia.

_kjj0049-edit.jpg

Calkiem niedawno uswiadomilem sobie jak bardzo tej przestrzeni tutaj brak, gdzie nie pojdziesz, gdzie nie przystaniesz na moment, to wiesz ze przestrzen ta jest wlasnoscia komercyjna. Tu sklep, tam sklep. Wszystkie drzwi zamkniete. Wszedzie tylko te same tabliczki informujace o tym ze znajdujesz sie na terenie prywatnym. Nawet nie mysl o tym by rozstawiac tu statyw bo zaraz sie ktos do ciebie przyklei i bedziesz mial teleturniej z tematu kto lepiej orientuje sie w prawie. Na terenie publicznym tez sie rozstawic nie mozesz w swietle prawa, no chyba ze masz zgode wladz miejskich na to by pstryknac w tym miejscu zdjecie ze statywu. Pomyslec ze w wakacje 2006 planowalem z Przemkiem sesje na gornym parkingu Dworca Centralnego w Krakowie. Niestety musialem sie zwinac z Krakowa ale Przemek zdjecia te na parkingu tym zrobil i byl spokoj.

_kjj0043-edit.jpg

Chyba juz jasne jest ze mowie tu o przestrzeni dla fotografa a mowie dlatego poniewaz ostatnio sobie wspominalem sesje z moja ekipa i nie tylko no i pewne roznice staly sie jasne. W NYC nie ma ogrodkow!! calej innej masy rzeczy oczywistych tez nie ma, znaczy sa, ale niedostepne! przeciez tyle zdjec mozna w ogrodku fajnych zrobic ze sie w glowie nie miesci. Ale co tam po ogrodku, mozesz wyjsc na ulice i pofocic gdzies z boku, w Szczecinie zaden problem. Mozesz tez wsiasc w auto i pojechac gdzies za miasto w wolny otwarty teren, w Szczecinie zaden problem. Wezmy na to wyprawe do Miedzyzdroji, pochmurno bylo, poza sezonem to i malo ludzi, ale zupelnie nikt sie nami nie interesowal. Na tyle sie nikt nie interesowal ze wlazlem z modelka na dach smazalni ryb i pstryknalem pare zdjec. Nowy York? nie do pomyslenia. W Miedzyzdrojach nawet przekroczylem punkt graniczny i pofocilem w miejscu gdzie dokuja promy do Szwecji. Nowy York? no chyba ze chcesz byc wziety za terroryste. Rozstawic sie na plazy z laptopem i torbami fotograficznymi i zrobic sobie studio z 200metrow plazy? gdzie? na coney island moze? smiech, chyba z obstawa policji. W Miedzyzdrojach no problem. Stare zajezdnie tramwajowe? enybady? Szczecin no problem. Dyrekcja ze nie ma problemu, pan Stasiu otworzy brame, focenie caly dzien. Nowy York? ekhm. Jeszcze sobie przypominam jak z ekipa telewizyjna wlezlismy do wolnostojacej na odrze barki towarowej gdzie zrobilismy sesje i nakrecilismy maly spot do telewizji. UAU, jak sobie teraz otym pomysle. Teraz przynajmniej juz wiem dokladnie czemu w Nowym Yorku kazdy foci w studio. Bo przeciez ile mozna sie przemieszczac z tlumem? Nawet niektore zdjecia miedzywierszami(tonami?) to potwierdzaja, Demarchelier z Gemma Ward? Ward maszeruje po Chinatown. Lindbergh w serii Tuxedo, dziewczyny maszeruja srodkowym Manhattanem. Owszem, mozna sobie chlupnac 2 redbulle i maszerowac przez pol miasta fotografujac z 3.5kg sprzetu na szyji, ale nic nie zastapi starej, poczciwej, miejscowki. Tak tak wiem, kiepskiej baletnicy to i rabek od stroju… mimo wszystko stara poczciwa miejscowke, cenic trzeba. Swoja droga, sprowadza mnie to do tematu globalizacji i wielkich korporacji, ale rozpoczynac tego nie bede. :D

_tjj0338-edit.jpg
_kjj0392-edit.jpg

Na czerwiec planujemy wyprawe do San Diego wiec odrazu wymyslilismy ze odwiedzimy tam jakas pustynie. Jak mi podjedzie jakis wscibski szeryf swoim kadilakiem i sie spyta czemu fotografuje na pustyni to nie recze za siebie. A wszystko to w kraju gdzie wolnosc jest mysla przewodnia.

Zdjecia randomowe calkowicie, ciagle albo leje z cebra albo szroni tak ze w kosciach strzela. W sobote ma byc slonce!

The day began with fresh fires

Posted in Photography by Konrad on the February 8th, 2008

Czasem biore aparat w reke i ide fotografowac cos co kiedys wydawalo mi sie jasne jak slonce. A coraz bardziej lapie sie na tym ze jasne juz od dawna nie jest. Mysle ze to co tworzymy lub nie tworzymy jest uzaleznione wcale nie od talentu i umiejetnosci, lub ich braku, a od naszego najblizszego otoczenia i doswiadczen. Tym krotkim filozoficznym bardzo madrym sikiem koncze dzisiejszy wpis.
14241.jpg
14242.jpg
14243.jpg

classic clips

Posted in Motion by Konrad on the February 2nd, 2008