09
Bardzo swiatowo spedzilem, byl Clinton z malzonka, Rihanna, Timberlejk i nawet Madonna wpadla. Za oknem to tak zimno bylo ze sam nie wiem jak moglem nawet myslec o tym by spedzac nowy rok na Times Square. Nie dosc ze czeka sie tam z 6-8 godzin na zimnie to jeszcze nie mozna zadnego alkoholu na rozgrzewke ze soba miec. Wlasciwie to obchodzilem w tym roku nowy rok trzykrotnie, rano jak wstalem to obchodzilem go razem z chino-indonezja, pozniej obchodzilem go z rodakami w kraju a na koncu u siebie. Wlasciwie to w tym roku w ogole o tej imprezie nie myslalem, wieczor jak wieczor. No ale co tam, nowy rok juz od paru dni odgrywa swoja rutyne, a u mnie podsumowan nie bedzie, postanowien tez nie, no moze pare ale nie bede sie rozpisywal.
Rendition
Co jakis czas zdarza mi sie dorwac jakis album albo ksiazke w temacie zdjeciowym. Nie zdarza sie to co prawda tak czesto jakbym chcial bo do najtanszych zachcianek to napewno nie nalezy ale napewno jest warte wydanej kasy. Stworzenie biblioteki albumow fotograficznych i ksiazek to jedna z rzeczy u mnie na liscie do zrobienia w zyciu. Jedna ze spraw ktora zawsze mnie irytowala podczas czytania “normalnych” ksiazek to fakt wymuszonego na czytelniku, calkowitego poddania sie woli autora by w jakis sposob przez ta powiesc sie przedrzec. To z miejsca wyklucza jakies 90 procent tytulow na ktore spogladam, poprostu mam krotka uwage, lubie odrazu do sedna, prosto z mostu i bez zbednego przedluzania. Jak mnie zainteresuje, wtedy moge sie zanurzyc w taka powiesc, jak nie to trudno. Przypomina to troche internetowe galerie fotograficzne, przegladanie stosu kiepskich fot niczym sie nie rozni od polykania stosu kiepskich powiesci.
Fajne Booki II
Za oknem snieg, na biurku butelka Tyskiego. Swoja droga jak juz jestem przy trunkach naszych krajowych to ostatnio mnie rozbawilo jak przechodzac gdzies na Manhattanie natrafilem na dosc spora i przyznam calkiem fajnie zrobiona reklame wodki Sobieskiej. Od paru miesiecy w nycu wszedzie gdzie sie czlowiek nie obejrzy to widac reklamy ruskiej Stolicznajej(Stolichnaya). W kazdym razie reklama Sobieskiej robila wrazenie jakby sama wodka byla z panteonu wodek nad wodkami. Nowojorczycy pewnie sie jaraja egzotyka Europy wschodniej. No ale fanem wodek nie jestem jak sam naglowek wskazuje no i wsumie nie na temat zaczalem, ech, czlowiek odrobine wolnego czasu zlapie i odrazu sie nie na temat rozpisze.
A w temacie to chcialem wkleic trzy portfolia, dwa stare z przed paru miesiecy i jedno swieze ale tez pewnie stare tylko ze nie znalem (strony i autora bo zdjecia tak).

Hin Chua nie pamietam gdzie dokladnie znalazlem bo wisi na belce ciekawych linkow chyba od wrzesnia ale jak malo ktora strona, jego zdjecia przyciagaja moja uwage poraz ktorys z rzedu. Bardzo wymuskane kompozycje, konsekwentny motyw srodowiska naturalnego ze stucznym (ktory mnie samego tez mocno jara) i na dodatek cos co sie czesto nie zdarza(tak mi sie wydaje bo sam z kolorem jestem tak troche na tak tak i tak troche na nie), mocniejsze motywy i prace ma w kolorze niz w czerni i bieli (after the fall, microcosm i mare Nostrum vs Corporate whore i Avalanche) Roznice pomiedzy nimi widac kosmiczna, miedzy innymi w dbalosci o tonalnosc i naswietlenie ale i rowniez tematycznie, prace w kolorze wciaz wydaja mi sie bardziej kompletne, bardziej przemyslane i ciekawe.
Lamson’a tez nie pamietam gdzie znalazlem, ale jego seria “Me in America” poziomem poczucia humoru rozbraja mnie za kazdym razem jak ja ogladam. Do tego ta pedantyczna wrecz dbalosc. konsekwencja kolorow i naswietlenia ktora widze tak czesto w tego typu zdjeciach od Shore’a po nawet Hin Chua’e czy setke innych dziala tu wysmienicie. Nie zajrzalem niestety wciaz do innych dzialow na jego stronie, Me in America ciagle mnie trzyma.
Strone Vincent’a prawie olalem na starcie jak zobaczylem pasek ladowania ktory przypomnial mi dlaczego strony w starym flaszu sie nie przyjely, ale zaraz po starcie zobaczylem w intrze fote Moniki Bellucci wiec momentalnie strona zapunktowala i zostalem na dluzej.
Zee Sheet
Stykowka. Wiekszosc sie wstydzi pokazac a tymczasem w wiekszosci wygladaja podobnie do twoich, moich. Jezeli jest to stykowka jakiegos wymiatacza i ulubionego fotografa to sama w sobie ma wlasciwie wydaje mi sie wieksza wartosc niz cale portfolio. Wieksza wartosc dla innego fotografa oczywiscie, bo dla widza to poprostu wiecej fajnych zdjec. A dla fotografa to zapis tworzenia, backstage dla samego zdjecia. Kazdy moze obejrzec gotowe zdjecia, a dorwac i obejrzec stykowki to prawie jak asystowac na sesji.
P.Lindbergh
Stykowka stoi tez w opozycji z wieloma fotograficznymi mitami, a mianowicie z tym mowiacym o “tym jednym jedynym ujeciu” na czele. (more…)
Land of Sunshine
Odrazu zaznaczam ze dzisiejszy wpis nie jest sponsorowany. Znalazlem sobie chyba nowa sieciowa zabawke, Google Reader’a. Wszyscy slyszeli o RSS’sach i mozliwosci subskrybowania blogow i serwisow by byc caly czas na czasie z zawartoscia stron ( RSS to ten pomaranczowo bialy kwadracik po prawej w pasku adresowym). Swego czasu archiwizowalem wszystkie blogi ktore chcialem chociaz co jakis czas odwiedzac do tabeli linkow tu na blogu ale jakies to sie zaczelo robic nie praktyczne..






